
1. oplucia monitora kawą którą akurat sobie piłem , pal licho monitor ale kawa rzadkiej marki i aromatu
2. o mało mi nie potłukły mi się okulary jak ze zdziwienia szeroko otworzyłem swe parchate oczęta
3. zaczynam odczuwać pierwsze oznaki bólu mięśni brzucha po gwałtownym napadzie śmiechu
4. moja równowaga psychiczna zaczyna mi szwankować z niedowierzania
Teraz do czego zmierzam (w skrócie) otóż jeden z naszych kolegów opublikował post z zarzutami jakoby jego działania SEO obejmujące optymalizację oraz linkowanie strony klienta „zaudytowane” przez firmę zewnetrzną mogły stanowić podstawę do dochodzenia odszkodowania przez tegoż klienta.
Firma audytująca postawiła szereg zarzutów które klient zastosował , a oto i cały post:
Mój były już klient opierając się na audycie firmy S……y z Warszawy żąda ode mnie odszkodowania twierdząc, że pozycjonując jego stronę popełniłem m.in. następujące błędy:
1. Prócz zastosowania canonicali tam, gdzie to konieczne, zastosowałem na każdej podstronie canonical z linkiem do tej samej podstrony, czyli z podstrony A na podstronę A.
2. Zastosowałem certyfikat SSL dla strony dokonującej rezerwacje.
3. Nie zastosowałem rel=”nofollow” dla linków nawigacyjnych w menu.
4. Zastosowałem więcej niż 3 linki wewnętrzne na danej podstronie.
5. Linkowałem różne adresy na taki sam anchor.
6. Nie zastosowałem znacznika meta keywords.
7. Brak znacznika meta description na wszystkich podstronach. Serwis ma site ok. 48000, a dla mniej znaczących podstron zastosowałem <meta name=”description” content=””>
8. Zastosowałem noindex dla bezwartościowych podstron.
9. Nie stosowanie się do Wskazówek dla Webmasterów np. zdobywanie linków.
10. Niepotrzebnie zleciłem przeredagowanie tekstów na stronie, a były w 100% skopiowane z innych stron.
Szczerze mówiąc myślałem, że widziałem juz wszystkie debilizmy wypisywane przez róznych „szpecjalistów” SEŁO i nic mnie nie powinno dziwić ale to co zobaczyłem i przeczytałem wprawiło mnie w kompletne osłupienie. Szanowni „szpece” z firmy „S….y” coś tam, ja wiem, że czasami fakt przebywania / zamieszkiwania w naszej pięknej Stolicy powoduje trwałe zmiany w mózgu mieszkańca ale są pewne nieprzekraczalne granice po przekroczeniu których należy się udać do specjalisty z prośbą o pomoc…. Dlatego z głębi serca Wam radzę zróbcie to zanim będzie za późno. Tak naprawdę byłbym skłonny zgodzić sie tylko z punktem 5 „zarzutów” ale też nie do końca – czasami to celowy zabieg aby zdywersyfikować anchory oraz wzmocnić landing page, co do punktu 7 to szanowni szpece od seło – taki zabieg stosuje się specjalnie aby poszerzyć maksymalnie prawdopodobieństwo wejść z „długiego ogona”. Jeżeli chodzi o SSL to naturalnym jest, że w przypadku transmisji danych „wrażliwych” lepiej go zastosować.
Kwestia „zdobywania linków” jest przyznaję dosyć kontrowersyjna ale niestety nie spotkałem przez 11 lat w SEO (a tyle już w tym siedzę) ani jednego przykładu witryny do której można by dopasować stwierdzenie „White Seo” lub do której prowadziły by linki w 100% zgodne z wytycznymi Google dla webmasterów. Jak z resztą twierdzi samo korpogoogle na stronach swojej pomocy – każde działanie które zostało podjęte w celu sztucznego podwyższenia strony w rankingu stoi w sprzeczności z ich wytycznymi 😉
Reasumując – cały ten audyt można o kant (_!_) rozbić a dowodem na to jest podręcznik optymalizacyjny wydany w formie PDFu przez google oraz na przykład ich wskazówki dotyczące stosowania adresów kanonicznych, że nie wspomnę o uwrażliwianiu webmasterów na niekopiowanie cudzych treści ….
Krzysztof Ziółkowski
PS
W znacznej mierze takie „kffiatki” to wina całej branży która tak naprawdę nie zdążyła wypracować żadnych standardów i co gorsza znacznej większości na rękę jest to aby klient SEO dalej był ciemną masą którą łatwiej walić w rogi …
Również czytałem tego posta. Zarzuty są tak wymyślne że aż brak słów!! Skoro trzeba czepiać się o takie szczegóły wg mnie oznacza to że główne elementy strony zostały poprawnie wykonane a co do czepiania to na każdego znajdziemy haka!
Nawet na firmę S…y 🙂
Zerknij na pkt 3 – kto daje linki nofollow w menu? To nie są szczegóły które mają zerowy bądź minimalny wpływ na pozycje tylko jakaś megabzdura! Pkt 4 to samo. Pkt 6 – co oni żyją w latach 90? Pkt 9 – kuźwa to jak oni chcą zdobywać linki żeby być w zgodzie z wytycznymi? Modłami?
No właśnie to, są podstawy optymalizacji i takie kocopoły z tego audytu wołają normalnie o pomstę do nieba 🙂
A gdzie można znaleźć oryginał?
Na FB
a konkretnie?
konkretnie, to post Macieja Jankowskiego z 12 maja na grupie fb „Seowcy” (grupa jest „tajna”)
Nie obarczał bym branży winą za brak standardów SEO. Wiadomo, że tutaj możliwe są różne, a do kazdego celu wiedzie wiele dróg. Natomiast standard audytu winien zawierać pewien komentarz do kazdego punktu. Wtedy klient mógłby w pewnym stopniu ocenić czy dane działanie jest złe, dobre, czy obojętne.
Jeszcze jedno – standard postępowania klienta. Dobry obyczaj nakazuje przekazanie audytu firmie SEO, z prośbą o ustosunkowanie się. A w tym przypadku wygląda tak, jakby klient wyczuł okazję do wyciągnięcia kasy.
Ludziska – skończe już tę przepychankę bo mi sentione podsyła wasze wypociny a nic z tego nei wynika. Idźcie pobujać się do sądu …
Krzysztofie, … ja trochę z innej strony … co ty masz do Warszawy :)? Czy to, że akurat ta firma zarejestrowana jest w Warszawie świadczy o owych pracownikach? Co jak co, ale takich pobudek bym się po Tobie nie spodziewał … do reszty nie będę się odnosił bo generalnie masz rację moim zdaniem … Tylko po co stosować tutaj owe „ulokowienie” :)?
Oj, do Warszawy nie mam nic, prędzej do „warszawiaków” – znaczy tych z kilkuletnim stażem 😉
Przecież to jest ironia. Taka sama jak te kierowane w stronę Poznaniaków.
Co Ty Kuba, słoik byłeś onegdaj, że Ciebie to rusza? 😉
Najbardziej podoba mi sie zdjęcie w artykule bo odrazu kojarzy mi sie z tymi specjalistami seło , no i szkoda dobrej i zapewne drogiej kawy hahah
Jaka agencja taki audyt 😉
A co do Warszawy to znam kilka fajnych osób mieszkających od dziecka, ale znam też faceta który przyjechał do warszawy z Koziej Wólki, zresztą nadal na sobote-niedziele wraca do tej Koziej Wólki ale już po miesiącu pracy w Warszawie słychać było teksty „u nas w Warszawie” 😉
Generalnie widać że agencja S, próbowała po prostu dać potencjalnemu klientowi całą listę dla niego nie zrozumiałych zwrotów żeby postraszyć że obecna agencja robi coś bardzo złego. Takie trochę scare tactics. Reakcja z roszczeniami odszkodowawczymi jest na prawdę śmieszna..
Krzysiek a jak Ty chcesz wypracować te standardy? Załóżmy, że branża założy sobie cech. Starszy cechu może interweniować w stosunku do członków cechu, ale do partaczy (robiących na boku) już nie. A obowiązku należenia do cechu nie ma.
Możemy sobie pisać ile chcemy o wałkach czy standardach, ale jeśli klient nie ma czasu na zapoznanie się z podstawami to nic nie zrobisz…
Głównie zależy mi na informacji aby w końcu „odczarować” branżę i aby w końcu były pewne standardy w SEO co pozwoliło by uniknąć takich sytuacji.
@zeki, linki nofollow stosuje się w menu, tylko w sytuacji gdy używa się tego do optymalizacji linkowania wewnętrznego.
Jeśli masz link nieopisowy w górnym menu np. tylko nazwę kategorii, a dalej masz menu dodatkowe gdzie jest identyczny link jak wyżej, tylko z bardziej efektywnym anchorem to wtedy taki zabieg stosujesz. Zawsze jednak sytuacja uzależniona jest od konkretnego przypadku. Jeżeli nie ma możliwości zastosowania takiego rozwiązania, to się tego nie stosuje.
Krzysztof, tym opluciem monitora przypomniałeś mi podobną sytuację, jaką miałem kilka tygodni temu, gdy zobaczyłem stronę http://szczytuje.pl/ i ich podstronę O nas > Nasi specjaliści 🙂
A opisany w/w przypadek bawi do łez 😀
Czyżby Pan pseudoseowiec-naciągacz użalał się w ten sposób nad swoja niekompetencją? Czy może Państwo będziecie wspólnie na forum fb ustalać treść odpowiedzi na pozew wobec P. Janakowskiego?
Proszę pozwolić, że jako osoba znająca z pierwszej ręki jakość usług „pozycjonowania” w wykonaniu P. Janakowskiego oraz szczegóły i przebieg tej współpracy – odniosę się do w/w komentarza na fb, w którym P. Janakowski po raz kolejny najwidoczniej celowo mija się z prawdą.
Wskazany audyt SEO firmy S z Warszawy jest tylko jednym z mniej istotnych materiałów pokazujących niekompetencje P. Janakowskiego a które złożą się na pozew sądowy przeciwko firmie P. Janakowskiego o odszkodowanie za nierzetelne wykonanie umowy, wprowadzenie w błąd celem osiągnięcia korzyści majątkowej ale przede wszystkim – fakturowanie usługi, która w ogóle nie była realizowana (plus teraz to zapewne i o odszkodowanie za naruszenie dóbr S z Wawy).
Odnoszę się tylko do najbardziej przekłamanych tez P. Janakowskiego (proszę o udostępnienie całości wpisu P. Janakowskiego na grupie „seowcy” – chętnie poznam więcej zasad dobrej optymalizacji i skutecznego pozycjonowania wg P. Janakowskiego):
>>>2. Zastosowałem certyfikat SSL dla strony dokonującej rezerwacje.
Zlecenie wdrożenia certyfikatu SSL nie było spowodowane obawą P. Janakowskiego o ochronę danych osób korzystających z serwisu, tylko jego pomysłem jakoby serwis z SSL mógł być wyżej umieszczany w wynikach przez Google. ALE zarzutem nie jest zastosowanie certyfikatu SSL, TYLKO fakt, ze po wdrożeniu certyfikatu SSL P. Janakowski nie dopilnował poprawnego ustawienia canonicali na wszystkich stronach serwisu na protokół https zamiast na http i przez kolejnych 5 miesięcy (sic!) nie korzystał najwidoczniej w ogóle z GWT, gdzie raportowana była duplikacja treści serwisu indeksowanego przez Google na obu adresach – z https i http.
>>4. Zastosowałem więcej niż 3 linki wewnętrzne na danej podstronie.
Zarzutem nie jest zastosowanie więcej niż 3 linków wewnętrznych TYLKO zlecenie umieszczenia w treści serwisu dla wszystkich wskazanych słów/fraz kluczowych linków wychodzących osłabiających moc takiej strony. Czy umieszczanie na 1 stronie zawierającej treść o długości ok. 500-1000 znaków 10-15 linków o tym samym anchorze jest wg Państwa poprawne? Każdorazowe podlinkowanie jednego słowa, na jednej stronie, jednym linkiem? A podlinkowanie 5 różnymi linkami na jednej stronie tej samej frazy?
>>>5. Linkowałem różne adresy na taki sam anchor.
Tak, P. Janakowski linkował różne adresy na taki sam anchor W RAMACH JEDNEJ STRONY (w tekście na jednej stronie).
>>>6. Nie zastosowałem znacznika meta keywords.
Tak, po wykonaniu audytu SEO P. Janakowski pozostawił ok. 40% stron bez title, description i keywords, a dla reszty dopuścił do powielania tych samym znaczników dla np. 5 różnych stron.
>>>3. Nie zastosowałem rel=nofollow dla linków nawigacyjnych w menu.
Tak, na stronie „linki wewnętrzne” w GWT pierwszych najczęściej linkowanych 25-30 adresów – po optymalizacji P. Janakowskiego – to były linki nawigacyjne typu „zaloguj-się”, „przypomnij-hasło” itp. Pozycjonowane strony docelowe pojawiały się w drugiej setce na liście linków wewnętrznych.
>>>8. Zastosowałem noindex dla bezwartościowych podstron.
Tak, P. Janakowski decyzje o noidex dla 50% stron serwisu podjął po 6 miesiącach od zakończenia audytu.
Dodatkowo „linkował” serwis, który „optymalizował” od czasu do czasu poprzez np.:
– wdrożenie SSL po 3-4 miesiącach od zakończenia audytu
– długi czas ładowania dużej grupy stron docelowych P. Janakowski „zauważył” po 6-7 miesiącach, tłumacząc się „no oczywiście, to jak tu miały by jakieś efekty, skoro te strony ładują się tak długo”
– zrzeczenie się spamerskich (nietematycznych linków podpiętych przez SWL prawdopodobnie przez konkurencje, które przez pol roku raportowane były w GWT, zakładka „linki do Twojej witryny – źródła największej liczby linków” na pozycjach numer 1, 2, 3, 4 i 5 w liczbach idących w setki tysięcy) po 6 miesiącach od rozpoczęcia pozycjonowania
>>9. Nie stosowanie się do Wskazówek dla Webmasterów np. zdobywanie linków.
Poszedłbym dalej – BRAK BUDOWY JAKICHKOLWIEK LINKÓW PRZEZ 5 Z 6 MIESIĘCY trwania zlecenia. Umowa w czerwcu, pierwsze linki (spam z allego po 100-300 PLN/paczkę) pojawiają się w… listopadzie. Linki, które wpłynęły na pozycje fraz uruchomione były przez klienta samodzielnie, poza budżetem – P. Janakowski był jednakże tak miły, ze uznał ten fakt za podstawę do naliczenia… opłaty za sukces!
>>>10. Niepotrzebnie zleciłem przeredagowanie tekstów na stronie, a były w 100% skopiowane z innych stron.
Zlecenie poprzedzone było audytem SEO (za dodatkowym wynagrodzeniem dla P. Janakowskiego), audyt obejmował podstrony zlecone do pozycjonowania (brak wskazań do przeredagowywania treści), klient zgodził się na przedstawiona przez P. Janakowskiego wycenę pozycjonowania tychże stron, po czym P. Janakowski informuje, ze:
– konieczne jest przeredagowanie treści na ok. 7 tysięcy pozycjonowanych podstronach, którego… wycena/fv nie obejmuje
– konieczne jest pokrycie kosztów tworzenia stron satelit, których… wycena/fv nie obejmuje
– konieczne jest wdrażanie kolejnych zmian w kodzie serwisu (łącznie niemal 400 roboczogodzin prac programistycznych), bez których pozycjonowanie wskazanych podstron nie będzie możliwe, ale faktury w tym okresie na pełna ustalona wartość były wystawiane – jak tłumaczy P. Janakowski za m.in. „analizowanie działań konkurencji, edukacja: śledzenie for, grup dyskusyjnych, czytanie artykułów, szkolenia, konferencje, hangouty itp.”
– konieczne jest zainwestowanie w social media, art. sponsorowane po 10-15 tys. na onecie – których wycena/fv nie obejmuje
– konieczne jest… uruchomienie „ppc i reklamę natywną adkontekst.pl , facebook ads, twitter ads, linkedin ads” – których wycena/fv nie obejmuje
To wszystko oczywiście w trakcie 6 miesięcy od rozpoczęcia zlecenia w odpowiedzi na pytania klienta: dlaczego nie ma żadnych efektów pozycjonowania w wykonaniu P. Janakowskiego, dlaczego nie przyrasta liczba odnośników, dlaczego spada ruch w serwisie…
Jeśli i Państwo stosujecie w swojej pracy metody P. Janakowskiego, który wyceniając swo